środa, 28 stycznia 2009

78. Deadline

Wczoraj było przyjemnie: rano spotkanie z merem Santiago de Compostela, popołudniu wpisy i zaliczenia - też przyjemnie (przynajmniej z mojej perspektywy).
Ale dziś spotkało mnie coś, czego się nie spodziewałem: tzw. "deadline" - na jutro. Dlatego siedzę tu teraz w nocy i robię. Ale warto i to się liczy! Pozdrawiam :)