wtorek, 24 lutego 2009

99. Wyjazd służbowy


Siedze sobie wlasnie przed hotelem w Mechelen w Belgii, jest godzina 22.16, 10 stopni ciepla, zielono, wiosna, radosc, wszyscy jezdza a wlasciwie jezdzili w ciagu dnia rowerami po wyznaczonych do tego specjalnych minipasach ktore sa wszedzie. Bylem juz kiedys w Belgii w roku 1997 ale tych pasow chyba jeszcze wtedy nie bylo. Dzis pospacerowalem po nadmorskiej Antwerpii - calkiem ladne miasto, duzo waskich uliczek i kamienic w stylu niderlandzkim bardzo charakterystycznym dla calego Beneluxu. Cale popoludnie natomiast spacerowalem i zwiedzalem Mechelen - miasto w ktorym nocuje. Jest duzo ladniejsze i ciekawsze od Antwerpii co bylo dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Goraco polecam wiec Mechelen.
Jutro rano jade natomiast do Brukseli gdzie cale przedpoludnie spedze wizytujac siedzibe Parlamentu Europejskiego, co umozliwi mi zestaw specjalnhych przepustek itepe itede no i opieka jednego europosla. Zobaczymy wiec z bliska jak to wszystko wyglada. W Brukseli jak juz wspominalem juz bylem ale chetnie zwiedze ja jeszcze raz i duzo dokladniej.

Milo sie pisze, cieplo jest, jacys mlodzi belgowie wokol laza i mowia w swoim dziwacznym jezyku flamandzkim bedacym mieszanka, jak przed chwila wyjasnil mi sympatyczny recepcjonista, angielskiego,niemieckiego i francuskiego. Mily jest ten cieply wieczor, strasznie lubie caly czas gdzies jezdzic, byc w roznych miejscach i wiedziec ogolnie co sie na swiecie dzieje. ogolnie rzecz biorac jest niezly czad.
Bardzo podoba mi sie rowniez to, ze przedwczoraj zarezerwowalem bilety na czerwiec, a dokladnie na 14 czerwca do Hiszpanii.

Pisze tak bez formatowania tekstu gdyz wzialem w te podroz maly laptopik aristona w dodatku bez myszki wiec troche trudno i niewygodnie sie to obsluguje z malutkich klawiszy.

pozdrawiam napawajac sie cieplem i zielenia a wiec tym samym czym zachwycalem sie rowniez w polowie lutego ale roku 2004 bodajze w Lizbonie gdy w Polsce szalaly straszne mrozy a tam bylo 15 stopni o polnocy :)