środa, 11 listopada 2009

Jeszcze o minionym weekendzie w Bieszczadach

Tym razem nie było słońca, wędrówki po wietrznych, żółtotrawiastych połoninach ani czerwonych liści na drzewach. Ale jak to w Bieszczadach - i tak było pięknie. Termin wypadu nie był przypadkowy. W sobotę w południe w okolicach Wetliny odbyło się święto myśliwych - Hubertus, popołudniu w Cisnej Zakapiorskie Zaduszki a w nocy w schronisku Pod Małą Rawką Czejtowisko czyli pokazy slajdów z całego świata a później śpiewanki do rana.

Zdjęcie 1: Oczywiście trzeba było odwiedzić Siekierezadę - najbardziej kultową knajpę w Bieszczadach, gdzie diabły straszą w każdym rogu a w drewniane stoły powbijane są siekiery.

Zdjęcie 2: Podczas Zakapiorskich Zaduszek kilka swoich wierszy zaprezentował Ryszard Szociński - postać kultowa dla Cisnej i całych Bieszczadów. Jego przepiękne wiersze również i ja uwielbiam.

Zdjęcie 3: Ku memu zaskoczeniu nocne śpiewanki w schronisku górskim"Pod Małą Rawką" poprowadził Jarmuż - postać kultowa dzisiejszej piosenki turystycznej. Ciągle go gdzieś na tego typu imprezach w Polsce spotykam. Ciekawe gdzie i kiedy znów się zobaczymy.
ps. Mimo listopada i niesprzyjającej aury, w schronisku były tłumy i można było przez chwilę poczuć klimat wakacji.

Zdjęcie 4: Było kilka osób z Lublina, w tym Gosia Błaszczuk. Okazało się, że "Czejtowisko" współorganizował jej kuzyn który zaprezentował slajdy z Mongolii i Kaukazu. Gosiu pozdrawiam!