niedziela, 24 stycznia 2010

Kwiatek

Na początku grudnia otrzymaliśmy z żoną od pewnych dobrych znajomych kwiatek. Nie znam się na kwiatowym nazewnictwie, ale zdaje się, że jest to tzw. "Gwiazda betlejemska". Kwiatek od razu bardzo mi się spodobał i postanowiłem o niego dbać. Niestety, mijały dni i tygodnie a kwiatek mimo ciągłego podlewania gubił liście (i te zielone i te czerwone) i wydawał się być coraz słabszy. Zacząłem więc z kwiatkiem rozmawiać. Codziennie wieczorem mówiłem mu że jest dobry i piękny. Niestety podczas tych krótkich rozmów musiałem zbierać kolejne liście które z kwiatka opadły. Wydawało się, że kwiatek jest nie do uratowania i że obumrze. Dziś wieczorem znów podlewałem kwiatka. Nagle ujrzałem coś pięknego: małe, zielone listki wyrastające w kilku miejscach, tam, gdzie wcześniej wyrastały zgubione niedawno, duże liście. Kwiatek odżywa!

Nie wolno nam się w życiu nigdy poddawać, bo często jest tak, że gdy już wydaje się, że ostatnia iskierka nadziei gaśnie, to właśnie wtedy nagle pojawia się płomień radości.