poniedziałek, 5 kwietnia 2010

ARN

W ostatnich dniach obejrzałem kilka dobrych filmów. Pozwolę sobie polecić jeden z nich.

Arn Templariusz to rewelacyjna moim zdaniem produkcja szwedzko-norwesko-duńsko-szkocka z roku 2007-2008. Ekranizacja powieści.

Przepiękne zdjęcia. Soczysta zieleń traw Szkocji i gęstość lasów Skandynawii przeplata się z żółtopiaskowym pejzażem pustyni w Ziemi Świętej w XII wieku. Z jednej strony walka o władzę pomiędzy plemionami z północy Europy, z drugiej chrześcijańska krucjata na Bliskim Wschodzie. W to wszystko wpleciona historia chłopca a następnie mężczyzny imieniem Arn. Przepiękna muzyka. W tym uduchowionym filmie nie ma seksu dla seksu czy bezsensownej śmierci. Jest miłość, honor, walka i boski plan.

W tym filmie wszystko ma sens. Być może dzięki niemu ktoś odnajdzie sens swojego życia?